Szwankujące super-państwo europejskie. Co dalej? Julian Rose

Sir Julian RoseZdecydujmy – jakiej przyszłości chcemy.

Temat, który zamierzam poruszyć w niniejszym artykule, powinien zainteresować każdego, niezależnie od tego, gdzie mieszka. Na wszystkich nas wpływa moloch zwany Unią Europejską i jej stała obecność w naszym życiu. Twór mający na celu służenie mamonie; a przy tym po mistrzowsku zamaskowany jako pan-europejska socjo-ekonomiczna entente-cordiale.

Jej korzenie sięgają historycznego imperatywu zbudowania imperium. Powstała jako bezpośrednie przedłużenie nazistowskiej aspiracji, by stworzyć Trzecią Rzeszę Hitlera.

Wiodącym głosem przy tworzeniu pierwszej wersji Unii Europejskiej, czyli Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską z 1957 roku, był Niemiec – Walter Hallstein. Był on jednym z ojców założycieli Unii Europejskiej i został wybrany na pierwszego przewodniczącego Komisji Europejskiej. Wpływ na ten wybór miał fakt, iż pracował on wcześniej jako nazistowski prawnik i ekspert kartelu IG Farben. Proszę bardzo – jasno widać połączenia.

Jednakże plan, który doprowadził do stworzenia Unii Europejskiej, został po raz pierwszy przedłożony na spotkaniu tajnej Grupy Bilderberga w Rzymie cztery lata wcześniej. W skład Grupy Bilderberga, która spotyka się corocznie po dziś dzień, wchodzą bankierzy, przemysłowcy, ambitni politycy i członkowie rodów królewskich. Nie dziwi więc fakt, że koncepcja europejskiego super-państwa znalazła uznanie wśród członków takiego stowarzyszenia.

Przyglądamy się kluczowym postaciom, stojącym za tym, co stało się samo-wybierającą się, autokratyczną, scentralizowaną hierarchią. Hierarchią, wewnątrz której całkowicie zamyka się proces decyzyjny. Nigdy, nawet w najśmielszych marzeniach, nie był to „ruch ludu”. Hierarchia ta nigdy nie aspirowała też do jakiejkolwiek formy demokracji; wprost przeciwnie – szybko stała się centralnie zarządzaną technokracją. Piramidą, na szycie której znajduje się biurokracja składająca się z niewybieralnej kliki służącej interesom wielkiego biznesu, ponadnarodowych korporacji i podżegaczy politycznych, których celem jest szersza kontrola ludzkości jako całości.

Jest to kluczowy element pożądanej od dawna, elitarnej wizji „nowego porządku świata”.

Jawny monopol

W swojej książce Europe in the Making Hallstein napisał: „Komisji powierza się coś, co praktycznie sprowadza się do monopolu w podejmowaniu inicjatywy we wszystkich kwestiach wpływających na Społeczność. Jest kilka wyjątków od tej ogólnej zasady, ale te powinny zostać usunięte przy najbliższej sposobności.”

Dodał również: „Widzę to tak, że Komisja powinna zostać ostatecznie uprawniona do podejmowania wszelkich środków, jakie niezbędne są do wcielenia w życie Traktatu odnośnie jej władzy bez konieczności uzyskiwania specjalnej czy specyficznej zgody Rady Ministrów.”

Tak było i tak jest nadal. Dzięki niezachwianej wierze i mistrzostwu w wykorzystywaniu technik oszustwa, jakieś czterysta milionów obywateli europejskich przystało na to pod egidą jednoczenia niezależnych narodów wokół czegoś, co określa się jako „korzystna ekonomicznie harmonizacja zasad i przepisów”.

Proces ten doprowadził do tego, że Unia Europejska stała się największym blokiem handlowym na świecie z Komisją Europejską będącą na samym szczycie „ponadnarodowej” władzy, nadzorującą „acquis communautaire”, czyli Dorobek prawny Wspólnoty Europejskiej, który jest wiążący dla wszystkich państw członkowskich.

„Ponadnarodowy” – pamiętajmy – oznacza to, że jest ona „ponad narodami”, czyli stanowi najwyższą władzę, która zastępuje prawo narodowe.

Niesamowite! Miliony ludzi zamieszkujących kontynent europejski pasywnie przyjęły narzucaną im potajemnie – a często nawet jawnie – dyktaturę skrywającą się za iluzją, że jest to łagodna siła czyniąca dobro.

Oszustwo takie nie może jednak trwać wiecznie. I mimo iż niedawne wyniki wyborów prezydenckich we Francji zdają się chwilowo wstrzymywać ten trend, oznaki niezadowolenia w stosunku do Unii Europejskiej pojawiają się od dawna. W 2001 roku Irlandczycy głosowali na „nie” w sprawie przyjęcia Traktatu nicejskiego. Wiadomość ta wstrząsnęła Europą, w efekcie czego Komisja Europejska zaczęła wywierać ogromną presję na rząd Irlandii, by ten zmienił zdanie i rozpoczęła straszną propagandę, dowodząc, że gospodarka Irlandii upadnie, jeśli ta nie zagłosuje za Traktatem. W efekcie Irlandia zmieniła zdanie i dostosowała się.

Dalsze oznaki rozłamu nasiliły się i w czerwcu 2016 roku słynny Brexit stał się rzeczywistością. Wydarzenie to wstrząsnęło narodem brytyjskim oraz federacją, a fala uderzeniowa jest nadal odczuwalna. Podobne oznaki buntu pojawiają się na wielu frontach w Unii. Powstają szczeliny, których nie da się już zaklejać.

Istnieją powody, które pozwalają wątpić w szczerość rządu brytyjskiego i jego autentyczną chęć uwolnienia Wielkiej Brytanii z łańcuchów, którymi była przywiązana do Unii przez ostatnie czterdzieści cztery lata, ale to jest temat na kolejny artykuł.

Czy mamy wizję przyszłości, jakiej chcemy?

Niezależnie od tego, jakie realia polityczne aktualnie mamy, jedna rzecz jest alarmująca dla władz – ludzie stają się coraz bardziej świadomi. Najpierw powoli, ale a każdym tygodniem proces ten nabiera tempa.

W wyniku tego poważne pytanie staje teraz przed wszystkimi obywatelami Europy i nie tylko: jakiego kształtu ma być nasza wspólna przyszłość?

Czy mamy tak naprawdę wizję przyszłości, jakiej chcemy? A jeśli nie, dlaczego nie?

Nie jest to utopijne pytanie. Ci, którzy uważają, że jest, nie chcą dostrzec siły, jaka istnieje wśród „nas ludzi” do tego, by doprowadzić do zmiany, której chcemy. Jeśli nie przyznajemy tego, pozostajemy niewolnikami tego samego systemu kontroli, który dusi kreatywną moc, jaka znajduje się w sercu ludzkości.

Kiedy mówię o zmianie, mam na myśli prawdziwą zmianę, wyczyszczenie nie tylko Unii Europejskiej, ale wszystkich znanych wersji „rządu” i zastąpienie ich nowym modelem, który powstanie oddolnie.

Tak więc, aby rzeczy już się toczyły, zamierzam przyczynić się do tego, nakreślając wizję ogólnego kierunku, w którym, według mojego przekonania, powinniśmy podążać.

Po pierwsze, aby kraje i regiony Unii Europejskiej mogły ustanowić (od nowa) swoją tożsamość socjo-ekonomiczną oraz kulturową, jak również organiczne poczucie kierunku, muszą one uwolnić się naprawdę od faszystowskiego super-państwa, które stanowi dzisiejszą rzeczywistość. Muszą również, jak już wspominałem, uwolnić się od wszystkich uznawanych form odgórnych rządów, gdyż praktycznie wszystkie one są głęboko skorumpowane i siedzą w kieszeniach interesów korporacyjnych. To „pozostawienie umarłych” jest niezbędne do tego, by iść do przodu.

Każdy kraj, uwolniony od neoliberalnego/neokonserwatywnego militarnego projektu przemysłowego narzuconego przez sojusz interesów rządu USA, Komisji Europejskiej oraz rządów większości zachodnich krajów, będzie w stanie ponownie rozpatrzyć swoje priorytety i w wolny sposób przedefiniować swoje stosunki z sąsiadami.

Na sam początek należy porzucić stary „model globalizacji” na rzecz reintegracji produkcji i marketingu zgodnie z wewnętrznym, regionalnym i lokalnym wzorcem.

Strategia sąsiedzka

Dostawy i zaopatrzenie będą opierać się na czymś, co nazwałem już wcześniej „Strategią sąsiedzką”. Żywność i rolnictwo zostaną dostosowane w taki sposób, by najpierw zaspokajać potrzeby narodu, regionów oraz lokalnych społeczności wewnątrz tych regionów. To samo dotyczy rybołówstwa. Tego typu dostawy i zapotrzebowanie opierają się na bliskości geograficznej a nie na wypatrzonych zasadach funkcjonowania rynku globalnego.

Wszystko to powinno być również zastosowane w stosunku do zapotrzebowania na paliwo i włókna. W mojej opinii, produkcja i dostawa lokalnych, odnawialny oraz ekologicznie zrównoważonych źródeł żywności, paliwa oraz włókien to praktyczny model, do którego wszyscy powinniśmy dążyć.

Fundamentalne znaczenie dla wszystkich krajów ma to, by odpowiedzialnie zarządzały swoimi lokalnymi zasobami, zanim zwrócą się do odległych rynków, by zaspokajać swoje rzekome potrzeby. Jest to zasada, która bezkarnie łamana jest od dekad, konsekwencją czego jest rozrzutne wydobywanie globalnych zasobów według „zapotrzebowania rynku”, który nie zwraca najmniejszej uwagi na konsekwencje dla środowiska naturalnego, miejsca pracy, czy jakość życia tych, którzy utknęli w łańcuchu produkcyjnym.

Drugim, i powiązanym, kryterium jest umożliwienie większej liczbie osób dostępu do ziemi, na którą będzie ich stać tak, by mogli uprawiać i przetwarzać swoją własną żywność.

Stara kapitalistyczna „gospodarka rynkowa” doprowadziła praktycznie do zupełnego wydrenowania zasobów naturalnych na całej planecie. Wzorzec ten, tak ciasny w zamyśle i stwarzający podziały, musi odejść. Udział Unii Europejskiej w tym procederze polegał na eksploatowaniu gospodarki rynkowej po to, by zbudować dla siebie niepodważalną bazę i jednocześnie stworzyć największy blok handlowy na świecie.

Próbowano forsować politykę, w której „jeden system jest odpowiedni dla każdego”, i narzucić ją grupie krajów, które różnią się klimatem, topografią i kulturą. A to po prostu nie działa.

Model humanitarny

Model ten musimy więc zastąpić w nadchodzących latach. Zastąpić takim, który będzie zaspokajał potrzeby i aspiracje czujących istot ludzkich, a nie robotów. Takie społeczeństwo nie będzie już ulegać wielkim biznesom, machinie wojennej czy technokratycznemu systemowi kontroli z siedzibą w Brukseli.

Nowy model będzie cechował egalitaryzm i humanitaryzm. Będzie się opierał na zasadzie likwidowania nieprzyzwoitej wręcz przepaści w zarobkach pomiędzy „bogatymi” a „biednymi”. Będzie wyznawał równość pomiędzy mieszkańcami naszej planety i wcielał w życie politykę zarządzania zasobami opartą na zasadzie „minimum szkody” dla ludzi, zwierząt i naturalnych, żyjących środowisk oraz „maksimum wsparcia” dla zdrowia i dobra wszystkich czujących form życia.

Powtórzę: nie będzie to „gospodarka rynkowa”, jaką znamy obecnie, ale gospodarka, w której „ludzie i tkanki planety będą się liczyć”. Pieniądze stracą swoją pozycję, jako totem, przy którym wszystko inne zajmuje drugie miejsce.

Po tym, jak zostanie odrzucona globalizacja i Big Pharma, Europa, która znów będzie składać się z wielu „niezależnych i wzajemnie połączonych krajów”, rozwinie nietoksyczny program zdrowotny, korzystający z wielkiej mądrości naturalnych metod leczenia dostępnych dla wszystkich kultur Europy i Świata. Ludzie będą ożywać, a nie umierać.

Programy edukacyjne poszczególnych krajów będą skupiać się na wydobywaniu naturalnej, wrodzonej kreatywności, która istnieje we wszystkich młodych ludziach. Te zasoby pomogą ukształtować nowy kierunek społeczeństwa. Obecnie większość tego, co nazywamy „edukacją”, jest po prostu machiną egzaminacyjną. Fabryką wypuszczającą z taśmy niewolników dla zdominowanego i kontrolowanego przez korporacje „rynku pracy”.

To nie jest edukacja, lecz indoktrynacja.

Emancypacja ludzkości

Centralnym elementem post-unijnej ery, wizję której przedstawiam, będzie emancypacja „ducha człowieka”. Wyjdzie na jaw, że ten nadrzędny atrybut ludzkości, nasza duchowa siła, była głęboko represjonowana. Represjonowana przez agresywne i regresywne przywiązanie do pieniędzy, prestiżu i władzy, które są najwyższymi celami społeczeństwa.

Religie, zależne od dogmatu i akumulacji bogactwa, będą musiały się usunąć na dalszy plan, ponieważ wartości utożsamiane z rozwojem prawdziwego duchowego potencjału jednostki zyskają jeszcze większe znaczenie w odradzaniu się post-unijnych, niezależnych narodów.

Przemoc, przestępstwa i narcystyczne hołubienie interesom własnym, które rozwinęły się pod jurysdykcją odległego, scentralizowanego super-państwa i jego podżegających do wojny rządów, przejdą do historii, jak tylko wyłonią się prawdziwie ludzkie cechy. Cechy, które będą nakierowane na realizację dopiero co budzących się przejawów kreatywności, współczucia i poczucia jedności z innymi ludźmi, a także ze wspaniałym oddechem samej natury, której częścią jesteśmy.

Wreszcie, nacjonalizm i ksenofobia stracą swój wydźwięk, kiedy różne kraje połączą swoje socjo-kulturowe siły i wspólne dążenia do wolności, emancypacji i autentycznej ewolucji świadomości jednostki.

Klasa polityczna, tak bardzo skorumpowana i skupiona wokół interesów własnych, których celem jest fałszywe przywództwo, zniknie całkowicie, gdy inicjatywy „z ludu” będą mieć coraz większe znaczenie na poziomie lokalnym i regionalnym. W efekcie doprowadzi to do powstania centrów sztuki, kultury i administracji, które są blisko potrzeb i dążeń budzącej się ludzkości.

Parlamenty przejdą przemianę, zmieniając się w miejsca, w których mądrzy, rozważni oraz posiadający wizję ludzie będą się spotykać i dyskutować na temat inspirujących sposobów dalszej ewolucji i prowadzenia nowego społeczeństwa. Ci, którzy będą w nich służyć, nie będą już więcej podnosić miecza na ludzi, którzy ich wybrali, a ludzie przestaną odgrywać role pionków w nieprzyzwoitej i przestarzałej grze o władzę, która jest dziś powszechna.

Słowa „Unia” i „Europejska” będą w końcu oznaczać coś dużo bardziej realnego niż okrutna fasada, której przez pięć ostatnich dekad używało się po to, by oszukiwać ludy Europy.

Jesteśmy napędem zmiany. Nasza wizja stanie się rzeczywistością. Nie z dnia na dzień, ale niepostrzeżenie, jako że świadomość wzrasta przez cały czas na całej planecie.

Głębia i moc naszego pragnienia pozytywnych zmian determinuje rezultat. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. I w drugą stronę – cofanie się przed wyzwaniami gwarantuje, że pozostajemy na zawsze przykuci do koła niewolnictwa.

Wybór należy do nas.

Niniejszy artykuł ukazał się po raz pierwszy na www.connorpost.com

________________________________________________
Julian Rose jest wczesnym pionierem rolnictwa ekologicznego w Wielkiej Brytanii, pisarzem, aktorem, działaczem społecznym oraz międzynarodowym aktywistą. W latach siedemdziesiątych XX wieku pracował w teatrze eksperymentalnym jako aktor i reżyser, współtworzył Instytut dla Twórczego Rozwoju w Belgii, ucząc myślenia holistycznego oraz sztuk dramatycznych. W latach osiemdziesiątych powrócił do Wielkiej Brytanii, by przejąć majątek rodzinny, który zamienił w gospodarstwo ekologiczne. W latach dziewięćdziesiątych Julian pracował na rzecz ożywiania wiejskich wspólnot. Z uwagi na zdobyte w tym zakresie doświadczenie, został zaproszony do rady Narodowej Agencji Rozwoju dla Południowo-wschodniej Anglii oraz Krajowego Związku Posiadaczy Ziemskich. Działał również w Partnerstwie Gospodarczym Hrabstwa Oxfordshire i został założycielem i prezesem Stowarzyszenia Przedsiębiorstw Wiejskich w Hrabstwie Oxfordshire. W roku 2000 poprowadził innowacyjny projekt mający na celu ożywienie ważnych dla regionu miasteczek jako centrów działań lokalnych oraz inicjatyw związanych z lokalną żywnością.

Julian jest cenionym pisarzem i komentatorem. Jego artykuły publikowane są w wielu czasopismach oraz portalach internetowych. Więcej informacji na temat życia autora, a także jego dwóch uznanych książek Zmieniając kurs na życie oraz W obronie życia można znaleźć na stronie www.renesans21.pl

90 komentarzy Szwankujące super-państwo europejskie. Co dalej? Julian Rose

  • ala

    Znalezione w necie warto wiedzieć jak traktuje się POLAKÓW przez żydowskie lobby z PO i PIS-u.

    PO i PIS ponownie zablokował ustawę o penalizacji banderyzmu
    Wszyscy, którzy blokują uchwalenie tej ustawy, stają w jednym szeregu z banderowskimi ludobójcami i należy ich rozliczyć tak samo jak banderowskich zbrodniarzy.

    Pisałem już o tym w artykule pt. ,,Odzyskaliśmy Honor”, jak PIS kilka tygodni temu zablokował po raz pierwszy próbę uchwalenia ustawy o penalizacji banderyzmu w Polsce, teraz uczynił to po raz kolejny. Ochrona banderowskich zbrodniarzy oraz ich ideologii jest dla PiSu w sojuszu ponad podziałami w tej sprawie z PO sprawą bezwzględnie priorytetową. PiS uwielbia także przy każdej okazji, gdy jest mu to wygodne podkreślać, że ostateczną instancją w każdej sprawie dotyczącej Polskiego innteresu narodowego jest… GŁOS SUWERENA czyli NARODU! Nasuwa się pytanie, dlaczego w tej kwestii zarówno głos tegoż suwerena, którego PiS ma pełne usta jest nie tylko całkowicie zbędny, ale dosłownie niepożądany?

    W związku z tym mam również pytanie do przywódców środowisk Kresowych skupionych w Komitecie Honorowym organizującym najbliższe społeczne obchody 74 rocznicy ludobójstwa Wołyńsko – Małopolskiego w Warszawie w dniu 9 lipca, tj. do Ks. Tadeusza Isakowicza – Zaleskiego – Przewodniczący Komitetu, dr Lucyny Kulińskiej – Kraków – Wiceprzewodniczącej Komitetu, Stanisława Srokowskiego – Wrocław – Wiceprzewodniczącego Komitetu Organizacyjnego i Pana Witolda Listowskiego – Prezesa Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich w Warszawie – Kędzierzyn Koźle – Wiceprzewodniczącego Komitetu.

    Szanowni Państwo, jak w obliczu jednomyślnego odrzucenia po raz kolejny przez wszystkich posłów PiS projektu ustawy o penalizacji banderyzmu i ściganiu propagowania ideologii integralnego ukraińskiego nacjonalizmu, zamierzacie Państwo tolerować członkostwo w Honorowym Komitecie obchodów Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa Polaków na Kresach Wschodnich posłów PiS,takich jak : Patryk Jaki, Michał Dworczyk czy Jan Żaryn, o wszystkich pozostałych posłach tej partii nie wspominając, w sytuacji, gdy na trochę ponad miesiąc przed obchodami kolejnej rocznicy bestialskiego ukraińskiego ludobójstwa na Polakach, stanęli oni po stronie ukraińskich ludobójców, zamiast po stronie polskich ofiar.

    PiS po raz kolejny zablokował prace nad projektem ustawy zakazującej propagowania banderyzmu w Polsce. Nieoficjalnie wiadomo, że stoją za tym czołowi politycy PiS, o proukraińskiej orientacji, którzy obawiają się pogorszenia relacji z Ukrainą.

    Po raz kolejny przesunięto głosowanie nad ustawą o penalizacji banderyzmu w Polsce. PiS zablokowało prace nad nią m.in. w prezydium Sejmu. Od listopada ub. roku projekt leży w sejmowej „zamrażarce”. Już wcześniej marszałek Marek Kuchciński nie dopuszczał do trzeciego, ostatniego czytania. Teraz, mimo wcześniejszych deklaracji, PiS ponownie zablokował prace nad ustawą.

    W czwartek podczas obrad Sejmu odbyło się głosowanie nad wnioskiem o uzupełnienie porządku dziennego o punkt, dotyczący m.in. rozpatrzenia Sprawozdania Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka z dnia 8 listopada 2016 r. (sic!) o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Musiało się ono odbyć, gdyż 4 miesiące temu Kukiz’15 zgłosiło sprzeciw wobec blokowania głosowania nad ustawą. Zgodnie z regulaminem Sejmu, teraz musiało odbyć się głosowanie. PiS wspólnie z PO niemal jednogłośnie, wsparty głosami m.in. Stefana Niesiołowskiego i Michała Kamińskiego, doprowadził do odrzucenia wniosku.

    Klub Kukiz’15 w czerwcu ubiegłego roku złożył projekt nowelizacji ustawy o IPN, która umożliwiałaby karanie w Polsce propagowania banderyzmu i podważania zbrodni ludobójstwa na Wołyniu.

    W rozmowie z Kresami.pl Paweł Kukiz podkreślił, że tego rodzaju poprawka penalizująca banderyzm i kłamstwo wołyńskie jest konieczna. Mimo tego, po praz kolejny głosowanie nad nią zostało przesunięte. Kolejne może odbyć się za cztery miesiące. Kukiz podkreśla, że podobna sytuacja dotyczy rządowego projektu ustawy o karaniu za stosowanie pojęcia „polskie obozy”, z którym „ustawa antybanderowska” jest połączona w jeden pakiet. W takiej sytuacji, kolejne głosowanie nad obu ustawami mogłoby odbyć się dopiero we wrześniu.

    Kukiz zaznacza, że PiS w żaden sposób nie argumentuje swoich działań w tej sprawie. – Nie ma żadnej argumentacji, żadnych argumentów. Nie i koniec. Po prostu kręcenie, kołowanie i ściema jak zawsze – mówi polityk.

    Z kolei Tomasz Rzymkowski (Kukiz’15) podkreśla, że w Sejmie PO-PiS wspólnie doprowadziły do odrzucenia tego wniosku. Za dalszymi pracami był klub Kukiz’15, PSL oraz koło Republikanie i kilku innych posłów, w tym Robert Winnicki i Kornel Morawiecki. – Nawet Nowoczesna była za – dodaje poseł w rozmowie z Kresami.pl.

    Rzymkowski mówił, że żadne argumenty w tej sprawie nie trafiały do PiS. – Nawet taki, że mieliśmy 69. Rocznicę śmierci rtm. Witolda Pileckiego, a z tej okazji można było podnieść sprawę penalizacji nazywania niemieckich obozów śmierci „polskimi obozami” – zaznacza. Ponadto, tłumaczył jednemu z czołowych polityków PiS, że regulacje ws. penalizacji banderyzmu są bardzo potrzebne zdaniem m.in. zastępcy prokuratora generalnego, dyrektora Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Brak przepisów stawia zaś pod znakiem zapytania 48 postępowań prowadzonych przez IPN ws. ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

    Jakie mogą być dalsze losy ustawy o penalizacji banderyzmu i ustawy dotyczącej „polskich obozów”? Kolejne głosowanie może się odbyć najwcześniej za cztery miesiące. Chyba, że wcześniej PiS wycofa swój sprzeciw. W tej chwili, tylko PiS blokuje głosowanie nad sprawozdaniem komisji i nad przyjęciem ustawy– nie tylko poprzez głosowanie, ale też poprzez wycofanie się z chęci głosowania nad nim. Mimo, że powinno było się to odbyć już w listopadzie br., zgodnie z harmonogramem pracy Sejmu.

    Według naszych informacji PO, a dokładniej wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, nie blokuje tego na prezydium Sejmu. Podobnie jest na konwencie seniorów, gdzie PO nie oponuje. Platforma odrzuciła jednak wniosek w czwartkowym głosowaniu.

    Nieoficjalnie wiadomo, że za blokowaniem ustawy stoją czołowi politycy PiS, o wyraźnie proukraińskiej orientacji, którzy nie chcą pogorszenia relacji z Ukrainą, co miałoby nastąpić po przyjęciu ustawy o penalizacji banderyzmu. Jeden z nich w rozmowach deklarował, że sprzeciw klubu PiS ws. sprawozdania komisji może zostać wycofany. Jak się później okazało, niedługo przed głosowaniem, polityk ten wycofał się ze swojej deklaracji. Twierdząc, że Sejm może się tym zająć kiedyś później.

    Zdaniem posła Rzymkowskiego, PiS w końcu będzie musiał się w tej kwestii ugiąć. Szczególnie w związku z tym, że zbliża się 11 lipca i kolejna rocznica „krwawej niedzieli” i ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Uważa, że sprawa ta może zostać podniesiona np. w formie pikiety pod Sejmem. – Może wówczas, w lipcu, udałoby się dopuścić nowelizację ustawy do porządku obrad – mówi poseł K’15.

    W połowie marca Rzymkowski mówił Kresom.pl, że wniosek Kukiz’15 ws. ustawy już trzykrotnie spotkał się z blokadą ze strony przedstawicieli PiS. – Przede wszystkim marszałka Terleckiego, z którym trzykrotnie rozmawiałem i który trzykrotnie zapewniał mnie, że zostanie to dopuszczone do porządku obrad–mówił wówczas poseł Rzymkowski.

    Źródło: http://kresy.pl/wydarzenia/pis-zablokowal-ustawe-ws-penalizacji-banderyzmu-polsce/

    • sprawdzam

      Bo do Polaków – zdaniem wszystkich rządzących do tej pory partii, które niczym się nie różnią w tym względzie, jak i w parciu do globalizmu – można strzelać jak do kaczek. I to bezkarnie. Ludobójstwo trwało, trwa, a czy będzie trwać – to zależy od postawy Polaków. Na razie Polacy śpią, albo się boją. Nieliczni tylko są zdecydowani stanąć w obronie.

  • czaro

    Dzisiaj Iran stawia nam się jako powód, dla którego musimy przyjąć uchodźców.

    Taki rewanż historyczny.

    Pamiętajmy zatem, że:

    1. Polacy w Iranie znaleźli się nie z własnej woli, ale wywiezieni z dala od własnych domów wskutek ludobójczej polityki największego (do 1941 roku) sojusznika Hitlera, który ramię w ramię z nim napadł na Polskę we wrześniu 1939 roku;
    2. legalny polski rząd zapłacił za koszty pobytu uciekinierów z sowieckiego piekła;
    3. Iran podczas II wojny światowej był okupowany przez aliantów i o dyslokacji w nim Polaków decydowali Brytyjczycy wespół z Rosjanami;
    4. islam irański nie jest tym samym, który wyznają rzesze cisnące się do Europy.

    Pamiętajmy też, że podążając tym samym tokiem myślenia, co szanowna lewica, powinniśmy być tak samo wdzięczni Syryjczykom i Irakijczykom, wszak tamtędy wędrowali nasi z Iranu do Europy.

    Za chwilę, o ile rzecz jasna kolejny cud nad urną pozwoli na powrót do władzy Schetyny i jego kolesi, będziemy dziękować Francuzom za to, że przygarnęli naszych uchodźców w 1944 roku, pozwalając im przy okazji troszkę postrzelać sobie na normandzkich polach, szczególnie pod Falaise i Ypr. Holendrom za przygarnięcie nas w Gandawie i Bremie, Niemcom w Wilhelmshaven. Ba, Norwegom za namiastkę dachu nad głową w Narwiku oraz Libijczykom za Tobruk.

    Może nawet powinniśmy co nieco zapłacić Niemcom, bo w 1945 roku dość mocno rozrabialiśmy w Berlinie.

    Dość żartów.

    ELL (europejskie liberalne lewactwo) nie rozumie jeszcze jednego.

    Dokonane przez nich zrównanie polskich ofiar II wojny światowej, które cudem uratowały życie znajdując wytchnienie w Iranie z młodymi i zdrowymi „uchodźcami” nachodzącymi Europę budzi pytanie, na które nigdy nie odważą się odpowiedzieć.

    Za deportacją Polaków stali Stalin i Churchill.

    Kto zatem jest odpowiedzialny za najazd uchodźców z Syrii?

    Retoryczne pytanie, prawda?

    http://3obieg.pl/iran-kolejna-manipulacja-lewicy

  • czaro

    Syryjska armia zadała ciężkie straty Państwu Islamskiemu i „rebeliantom”

    Mijający tydzień był niezwykle udany dla wojsk Syryjskiej Armii Arabskiej. Siły rządowe wspierane przez Rosję, Iran i libański Hezbollah zadały poważne straty ekstremistom z Państwa Islamskiego, a także wyparły część „rebeliantów” dozbrojonych przez zagraniczne siły pod samą granicę z Jordanią. Jednocześnie w ostatnich nalotach międzynarodowej koalicji pod przywództwem Stanów Zjednoczonych zginęło kilkadziesiąt osób, w tym kobiety i dzieci.

    Największym sukcesem ostatnich dni jest oczywiście całkowite wyzwolenie Hims, czyli trzeciego co do wielkości miasta Syrii. Siły rządowe już od zeszłej niedzieli kontrolują teren całego miasta, po tym jak na mocy specjalnego porozumienia z dzielnicy Al-Wair wyjechały ostatnie autobusy z „rebeliantami” i ich rodzinami, które udały się pod granicę Syrii z Turcją. Nad porządkiem w Hims mają teraz czuwać rosyjscy żołnierze, a tymczasem siły Syryjskiej Armii Arabskiej codziennie wyzwalają niewielki obszar prowincji Hims pozostający w rękach „rebeliantów”. Dodatkowo wojsko przejmuje kontrole nad kolejnymi wsiami niedaleko Aleppo.

    Jednocześnie wojska rządowe rozpoczęły zakrojoną na szeroką skalę ofensywę przeciwko terrorystom z Państwa Islamskiego, dzięki czemu w ciągu zaledwie kilku dni pod kontrolą Damaszku znalazło się kilkanaście tysięcy kilometrów kwadratowych. Najważniejszym sukcesem w walkach z samozwańczym kalifatem jest zajęcie wszystkich dróg łączących Damaszek z historyczną Palmirą, dzięki czemu możliwe było przywrócenie normalnego ruchu drogowego. Dodatkowo syryjskie lotnictwo we wsi Zara zniszczyło konwój 35 pojazdów, które zmierzały do nieformalnej stolicy ISIS, czyli miasta Ar-Rakka.

    Islamscy ekstremiści próbują obecnie atakować syryjskie siły rządowe, ale z mizernym rezultatem. Ofensywa ISIS w okolicach miasta Dajr az-Zaur, będącego enklawą kontrolowaną przez zwolenników prezydenta Baszara al-Assada, zakończyła się śmiercią kilku ekstremistów, a także zniszczeniem części używanych przez nich pojazdów. Atak na pozycje syryjskiego wojska wczoraj przeprowadziła także Wolna Armia Syrii, lecz nie udało jej się naruszyć pozycji żołnierzy w rejonie miejscowości Al-Rahba.

    Coraz cięższa staje się sytuacja „rebeliantów” w południowej części kraju, gdzie trwają bombardowania, a do ataku przygotowuje się elitarna 4. Dywizja Pancerna. Przeciwnicy rządu w Damaszku zostali zepchnięci przy granicę z Jordanią, która jest traktowana jako zaplecze dla sił wyszkolonych wcześniej przez amerykańskie służby specjalne w jordańskich obozach dla bojowników. Syryjska Armia Arabska w swoich komunikatach podkreśla, że sprzęt dostarczony „rebeliantom” przez państwa zachodnie jest sukcesywnie niszczony i nie jest w stanie przechylić szali zwycięstwa na stronę Wolnej Armii Syryjskiej.

    Własne ataki na pozycje Państwa Islamskiego prowadzi międzynarodowa koalicja pod dowództwem Stanów Zjednoczonych. W wyniku jej nalotu we wspomnianej Ar-Rakkce zginąć miało kilkadziesiąt osób, w tym głównie kobiety i dzieci będące rodzinami ekstremistów, natomiast 35 cywilnych ofiar pochłonęło bombardowanie Dajr az-Zaur. Rząd w Damaszku oficjalnie wezwał koalicję do zaprzestania nielegalnych ataków, które według niego są prowadzone pod pretekstem walki z terroryzmem, a tak naprawdę szkodzą syryjskiej ludności.

    Na podstawie: sana.sy, almasdarnews.com.

    • Admin

      Trump właśnie uratował świat przed zagładą. Niedługo więcej na ten temat.

      • Boru

        Trump jest syjonistą i sam rozgłasza wszem i wobec, że jest najlepszą rzeczą jaka mogła spotkać Izrael, tak więc gratuluje tego że promujesz go @Admin, ale czego tu się spodziewać po chrześcijańskim pierdolinku z domieszką pierdolnika ezoterycznego, jak nie jednych wielkich schizów. Trzeba się zdecydować czy jest się syjonistą czy jest się normalnym człowiekiem, w przypadku Polaka – Słowianinem, odrzucającym wszelkie wierzenia żydo-bibiljno-rasistowskie. Róbta sobie dalej pobożne, świętojebliwe blogi, a obudzicie się z ręką w nocniku na pielgrzymce do Jerozolimy. Tyle mam do powiedzenia, jeśli chodzi o podsumowanie tego co tu widzę. 90% antspiskowców jako jeden wielki klęcznik jerozolimski, który rozgłasza „info o spiskujących żydach”. Zasługujecie na swój los, na bycie robionym w ch..a… wszyscy, płaskoziemcy + trumpowcy + turbolechici + żydochrześcijanie. Jesteście fanatykami żydowskich idoli schizofrenicznie sprzeciwiający się NWO wpisanemu w waszą wiarę.

        • Admin

          To ciekawe dlaczego ten „syjonista” tak faworyzuje Palestyńczyków?
          https://www.theatlantic.com/international/archive/2017/05/trump-abbas-palestine-israel-west-bank/527601/
          http://www.politico.com/magazine/story/2017/05/03/trump-abbas-palestine-israel-netanyahu-215088
          Posłuchaj co mówi Keshe nt.wizyty Trumpa w Izraelu, Watykanie, Arabii Saudyjskiej i Belgii. Irańczyk Keshe jest na pewno daleki od faworyzowania syjonistów, jednakże z całą stanowczością twierdzi, że podróż Trumpa miała zgoła inny cel niż to było przekazywane w mediach. Chodziło bowiem o przekazanie ultimatum głowom wszystkich religii i królowi Belgii, którzy konspirowali w celu zniszczenia Chin. Dosłownego zniszczenia – za pomocą broni jądrowej przekazanej Chinom przez Izrael przy wsparciu Watykanu i Arabii Saudyjskiej. Napiszę o tym więcej.

        • pi

          😉 Boru się zagotował. Może nie trzeba było całego swojego bloga tu wlepiać od razu. Teraz nie masz o czym pisać, a jak już zauważyłeś tutaj 90% ludzi ma swój pogląd na otaczającą rzeczywistość i wcale nie spójny. Nie rozumiem skąd ten foch. Masz swoje zdanie to go wyrażasz. Ale nie musisz się i kogoś obrażać, bo w praktycznie to ta energia wraca wyłącznie do ciebie. Czytałeś biblię to powinieneś wiedzieć, że obowiązuje wszem i wobec prawo siewcy – co siejesz to zbierasz.

  • nieustraszona

    „Kredyt, zadłużenie, wywłaszczenie” przez papierki bez pokrycia, ale za to z prawami autorskimi Copyright – etapy do uzyskania „przestrzeni życiowej” dla żydowskich wybrańców – aktorskich przebierańców bez Ziemi marzących od tysięcy lat o kradzieży całej Ziemi jako o „ziemi obiecanej” , tylko przez kogo czy raczej przez co ? Oto jest pytanie … !

    https://www.youtube.com/watch?v=b-i5Z0lg3cs